Piekary Śląskie są bez wątpienia najbardziej znane dzięki cudownemu obrazowi Matki Boskiej Piekarskiej i corocznym pielgrzymkom, jakie wierni odbywają do piekarskiej bazyliki. Początki kultu maryjnego są ściśle związane z historią miasta.

W latach 70. XVII w. panem Bytomia i okolic był Leon Ferdynand Henckel von Donnersmarck. Jego ziemie znajdowały się na obszarze podległym władzy austriackich Habsburgów. Były to ciężkie czasy. Przez Europę przetoczyła się wojna 30-letnia, co jakiś czas wybuchały lokalne konflikty. Każda wojna ciągnęła za sobą przemarsze obcych wojsk, nędzę i głód, a co najgorsze, dziesiątkujące ludzi epidemie.

Na miejscu obecnej piekarskiej bazyliki znajdował się wtedy drewniany kościół pod wezwaniem św. Bartłomieja Apostoła. Proboszczem piekarskiej parafii był ksiądz Jakub Roczkowski. W kościele znajdował się obraz Matki Boskiej. Piekarska ikona (oryginał) pochodząca z XV w., była malowana na desce lipowej przez nieznanego artystę i przedstawia Matkę Bożą z Dzieciątkiem. Matka Najświętsza patrzy uważnym spojrzeniem, pełnym miłości i ciepła. W prawej ręce trzyma jabłko, na lewej Dzieciątko Jezus, które z kolei prawą rączkę unosi w geście błogosławieństwa, a w lewej trzyma ewangeliarz. W wizerunku Matki Boskiej i Jezusa widać wyraźne wpływy bizantyjskich ikon. Wymiary oryginalnego obrazu (przechowywanego w Opolu i czczonego jako Matka Boska Opolska) to 129 cm długości i 92 cm szerokości (wliczając w to również ramy). Jeżeli chodzi o barwy postaci, to płaszcz Madonny jest ciemnoszmaragdowy z ciemnobrunatną podszewką i złotą zapinką, a spod płaszcza widać żółtą suknię z brokatowym wzorem. Natomiast postać Jezusa ma włosy w kolorze ciemnego blondu, a karnacja twarzy dziecka jest nieco ciemniejsza od twarzy Madonny. Sukienka Jezusa jest brązowofioletowa.

Z relacji księdza J. Roczkowskiego dowiadujemy się, że wkrótce po przeniesieniu obrazu z ołtarza bocznego do głównego (miało to miejsce w 1659 r.) nastąpiły liczne wypadki cudownych uzdrowień. Wielu niewidomych odzyskało wzrok, a głuchych słuch. Ludzie nie mogący poruszać się o własnych siłach nagle odzyskiwali władzę w nogach. Obraz zaczął słynąć jako posiadający szczególną moc.

Na marginesie rozważań o dziejach kultu maryjnego należy dodać, że zdaniem części badaczy tradycje adoracji i czci Matki Bożej w Piekarach są znacznie starsze i mogą się datować już na początek XIV w. (budowa pierwszej świątyni).

W 1676 r. w  sąsiednich Tarnowskich Górach wybuchła epidemia zarazy. Księża jezuici z Tarnowskich Gór poprosili księdza Roczkowskiego, o możliwość przeprowadzenia nabożeństw w intencji ustąpienia zarazy przed obrazem Matki Boskiej. Po licznych modłach błagalnych, nabożeństwach i procesjach epidemia zaczęła ustępować. Wierni uznali, iż jest to zasługa obrazu i od tego momentu jego sława zaczęła rosnąć. Jezuici z Tarnowskich Gór, a także z Opola, coraz częściej mówili o cudownej mocy piekarskiej ikony. Mimo że obraz oficjalnie nie został uznany za cudowny, Piekary stały się miejscem coraz częstszych pielgrzymek wiernych. Co ciekawe, mieszkańcy Tarnowskich Gór przysięgli wówczas, że w dowód wdzięczności będą pielgrzymować co roku do cudownego obrazu i słowa dotrzymali. Pielgrzymki tarnogórzan odbywają się corocznie w pierwszą niedzielę lipca.

Kult maryjny zaczął rozwijać się spontanicznie i bez udziału władz kościelnych. Zaniepokoiło to biskupa krakowskiego, któremu parafia podlegała i dlatego wysłał specjalną komisję, która oceniła, że piekarski proboszcz dopuścił się nadużyć. Można raczej przypuszczać, iż działanie tej komisji było nakierowane na znalezienie czegokolwiek, co mogłoby obciążyć księdza Roczkowskiego, a w ten sposób zaszkodzić i samemu kultowi. Dlatego wezwano księdza na rozprawę do Krakowa. Na żądanie biskupa miał zabrać cudowny obraz ze sobą. Nie zgodziła się na to miejscowa ludność, a także stanowczo zaprotestował Leon Ferdynand Henckel von Donnersmarck. A że miał jako człowiek wpływowy rozległe koneksje, jego głos bardzo się liczył. Tym sposobem Donnersmarckowie uratowali obraz i – być może -kult Matki Boskiej Piekarskiej.

Spór skończył się skazaniem proboszcza na karę miesiąca aresztu na zamku biskupim w Siewierzu. Wyrażono natomiast zgodę na dalsze szerzenie kultu i powierzenie opieki nad piekarskim kościołem jezuitom. Wszystkie te wydarzenia miały miejsce w 1678 r.

Rok później został wydany dekret o unii kościoła piekarskiego z opolskim Kolegium Księży Jezuitów. Pamiętajmy, jak bardzo ważnym zakonem w tym okresie byli jezuici (była to epoka kontrreformacji, kiedy to zakon zajmował się oświatą i działalnością misyjną) i jak ważne zadania mieli do spełnienia. Można ich wręcz postrzegać jako „armię” papieża do walki z reformacją. Jezuici z Piekar, mając duże wpływy wśród miejscowych chłopów i szlachty odegrali doniosłą rolę w dziele rekatolicyzacji okolicznych terenów.

Sława cudownego obrazu musiała się rozprzestrzeniać w zawrotnym tempie, skoro już w 1680 r. cesarz Leopold I Habsburg nakazał przywieźć obraz do Pragi, gdzie podobnie jak wcześniej w Tarnowskich Górach, szerzyła się epidemia. Uroczysta procesja z obrazem przeszła ulicami Pragi 15 III 1680 r. Obraz umieszczono w katedrze Św. Wita. Zaraza ustąpiła, a cesarz w dowód wdzięczności przyozdobił obraz klejnotami. Natomiast arcybiskup Pragi Jan Fryderyk Waldstein uznał obraz za „cudowny i łaskami płynący”. Nietrudno sobie wyobrazić, jakiego znaczenia nabrały wtedy Piekary jako najważniejszy na Górnym Śląsku ośrodek kultu religijnego i miejsce pielgrzymek wiernych. Niestety, niedługo potem (z powodu trwającej w Europie wojny północnej – w latach 1700-1721) cudowny obraz wywieziono w 1702 r. do Opola, gdzie znajduje się do dzisiaj, a w piekarskiej bazylice wierni podziwiają jego replikę. Jednakże w żaden negatywny sposób nie wpłynęło to na rozprzestrzenianie się kultu. Obecny obraz został namalowany w XVII w. na płótnie przez nieznanego artystę. Kopia jest mniejsza od oryginału, gdyż jej wymiary to 97 cm wysokości i 77 cm szerokości.

Należy wspomnieć, iż kopii cudownego obrazu powstało bardzo wiele i można je znaleźć nie tylko na terenie całego Śląska, ale także w Małopolsce, a nawet na Morawach. Jeden z obrazów powstał podczas II wojny światowej, z przeznaczeniem do umieszczenia w polowym ołtarzu 3 Pułku Ułanów Śląskich. Jednostka ta, walcząca w składzie Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie przeszła swój szlak bojowy poprzez Bliski Wschód. Autorem tego obrazu był Stanisław Ligoń, żołnierz 3. Pułku.

Obraz próbowano odzyskać i przywieźć z Opola do Piekar. W 1712 r. udało się uzyskać dekret cesarski nakazujący jego zwrot, ale jezuici z Opola nie chcieli tego uczynić. W 1773 r. skasowano zakon jezuitów, ale to też niewiele zmieniło. Co prawda obraz przestał być własnością jezuitów, ale przeszedł pod zarząd państwowy. W 1813 r. władze przekazały obraz kościołowi parafialnemu Świętego Krzyża w Opolu, gdzie znajduje się do dzisiaj. Ostatecznie sprawa wyjaśniła się w 1852 r, kiedy to sufragan wrocławski, biskup Gleich oświadczył, że cudowny wizerunek już nigdy nie wróci do Piekar. Co ciekawe, mimo że od tego momentu cudowny obraz znalazł się już na dobre w Opolu, tamtejszy kościół nigdy nie stał się miejscem pielgrzymek. Tę rolę wciąż pełnią Piekary. Nie pomogło nawet to, że w Opolu zrzeszenie Żywego Różańca specjalnie dla obrazu ufundowało w 1852 r. marmurowy ołtarz neogotycki, który ustawiono w dawnej kaplicy Oppersdorfów, w bocznej nawie kościoła Świętego Krzyża. Podczas konserwacji obrazu w 1936 r. ołtarz ten przebudowano w stylu neobarokowym.

Niepodważalnym dowodem sławy i znaczenia obrazu, także poza granicami Śląska, są odwiedziny, jakie złożyło tu trzech kolejnych królów Rzeczypospolitej, a mianowicie: Jan III Sobieski (w 1683 r. podczas wyprawy wojennej na Wiedeń), August II Mocny Wettin w 1697 r. (jeszcze przed objęciem tronu polskiego, jako elektor saski zaprzysiągł w Piekarach pacta conventa i przyjął tu wiarę katolicką) i jego syn August III w 1733 r. (po zaprzysiężeniu pacta conventa i przejściu na katolicyzm w Tarnowskich Górach). Byli tu również król Fryderyk Wilhelm IV, księżna Lanckorońska oraz ostatnia Piastówna – księżna Karolina z Brzegu.

Kult maryjny nabrał największego znaczenia w XIX w., kiedy ziemie polskie znajdowały się pod zaborami. Kościół katolicki pełnił wtedy niezmiernie ważną rolę w umacnianiu polskości (zaborcy byli w większości innowiercami). Dlatego też pielgrzymowanie do Piekar stało się dobrowolnym obowiązkiem większości patriotycznie nastawionych, katolickich mieszkańców Górnego Śląska. Właściwie rywalizować z nim mógł jedynie klasztor na Jasnej Górze w Częstochowie. Problem polegał na tym, iż Częstochowa znajdowała się na terenie zaboru rosyjskiego, więc pielgrzymowanie do cudownego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej było uzależnione od uzyskania pozwolenia na przekroczenie granicy.

W epoce narastającej fali akcji germanizacyjnej i tłumienia polskiego żywiołu narodowego kult Matki Boskiej Piekarskiej nabrał znaczenia jako wyraz walki o własną kulturę, wiarę i język. Bez wątpienia ogromne zasługi położył w tym względzie proboszcz piekarskiej bazyliki ksiądz Jan Ficek. Dzięki jego staraniom wybudowano nowy, większy i bardziej okazały kościół. Działalność wydawnicza księdza Ficka i jego współpracowników była świetnym uzupełnieniem działalności na niwie duszpasterskiej i swoistą akcją propagandową na rzecz polskości. Władzom pruskim, a potem niemieckim było bardzo trudno poradzić sobie z tym niewygodnym dla nich problemem.

Budowa obecnej bazyliki została zakończona w 1849 r. W tym okresie znaczenie cudownego obrazu rosło z niezwykłym tempie, czego dowodem było utworzenie w 1848 r. w Piekarach Towarzystwa Mariańskiego. Ale uwieńczeniem tego był 1925 rok, kiedy nastąpiła uroczysta koronacja obrazu Matki Boskiej Piekarskiej (korony podarował i osobiście poświęcił papież Pius XI). Dokonał jej nuncjusz apostolski, arcybiskup Lauri, nadając mu w ten sposób rangę cudownego obrazu. Od tego momentu obraz Matki Boskiej Piekarskiej stał się formalnie miejscem kultu religijnego.

Duchowe znaczenie Piekar dla życia religijno-narodowego w międzywojennej Polsce potwierdził specjalnym dekretem kardynał August Hlond w 1925 r. i nuncjusz papieski Francesco Marmaggi w 1932 r. W 1925 r. kardynał Hlond wydał „Orędzie w sprawie koronacji Obrazu Matki Boskiej Piekarskiej”.

„Ludu Śląski!

Ktokolwiek dochodzi przyczyn twej głębokiej wiary, musi pójść do Piekar. Bez nich nie można ani twej duszy zrozumieć, ani twego życia religijnego ogarnąć. Tylko ten je zupełnie pojmie, kto cię widział przed cudownym obrazem i przejrzał związek między nim a tobą.

Piekary to filar, na którym sama Opatrzność oparła twą wiarę. Piekary to żywa krynica, z której z woli Bożej Matka Najświętsza na Śląsk cały strumieniami rozlewa przeróżne łaski ku ukojeniu serc. Piekary to twoja chluba i twój skarb, twoja tradycja serdeczna i twa święta potrzeba. Obraz piekarski nie tylko z marmurowego ołtarza spoglądał niebiańskim wzrokiem na śląskie pokolenia. On każdy śląski dom zdobił. W kapliczkach przydrożnych i na drzewach pobożną ręką zawieszony, na każdym kroku o wierze mówił i o życiu z wiary. Szczególnie zaś błyszczał w duszach gorących, ufność w nich budząc i wielkie, święte myśli. Tak klękały przed cudownym obrazem pokolenia, jedno po drugim. A dzisiejszy Śląsk ogarnięty wielkością swej dziejowej chwili, również cały przed nim się korzy, o łaski prosząc wielkie na drogę swojego pochodu. Co więcej, Śląsk przełomowy, wolny i wdzięczny, korony niesie złote Piekarskiej Matce Boskiej w hołdzie. W Rzymie je Papież święcił dłonią i sercem. A tu je w obliczu całej Polski, ludu śląski w ręce kładziesz Prymasa, by niemi skronie twej przemożnej a ukochanej Patronki uwieńczył, w imieniu Papieża i twem imieniu, w imieniu twej historii i w imieniu przyszłych pokoleń. W świętym drżeniu i ze ślubami na ustach ukoronuj, ludu śląski, swą Matkę i Królową, aby ci jej obraz poprzez dymy fabryczne i życiowe opary odtąd jeszcze większym blaskiem świecił, boże drogi ci wskazując i kierunki.

Szczęśliwy Śląsku! Czcij i kochaj swe Piekary!”.

Generał Stanisław Szeptycki w 1922 r. złożył przed cudownym obrazem akt dziękczynienia za powrót Śląska do Polski. W tym samym roku pielgrzymował do Piekar nuncjusz apostolski w Polsce, ksiądz Achilles Ratti – późniejszy papież Pius XI.

Po zakończeniu II wojny światowej nadeszły czasy stalinizmu i walki władz PRL-u z Kościołem Katolickim. Piekary jako bardzo ważny ośrodek katolicyzmu były pod szczególną „opieką” komunistycznych władz. To nie osłabiło jednak pozycji piekarskiej świątyni i kultu Matki Boskiej Piekarskiej. Sytuacja ta nie uległa również zmianie po 1956 r., kiedy do władzy doszła ekipa Gomułki, zapowiadająca liberalizację stosunków wewnętrznych. 5 listopada 1956 r. biskupi śląscy (Adamski, Bieniek i Bednorz) uwolnieni z komunistycznego aresztu przekroczyli granicę swej diecezji. Pierwsze kroki skierowali do Piekar, aby w tutejszym sanktuarium podziękować za opiekę na wygnaniu i za szczęśliwy powrót. Biskup katowicki Herbert Bednorz (podczas wojny proboszcz parafii w Brzezinach Śląskich) corocznej pielgrzymce katolików do Piekar nadał formę pielgrzymki ludzi pracy. Metoda okazała się skuteczna i odtąd coroczne majowe spotkanie w Piekarach stawało się wielkim manifestem wiary Ślązaków. Przez kilkanaście lat było regułą, że w chwili kazania, nisko nad piekarskim wzgórzem pojawiał się wielki wojskowy helikopter z pobliskiego lotniska w Mierzęcicach. Krążył on nad Kalwarią, zagłuszając słowa kaznodziei (którym wielekroć był kardynał Karol Wojtyła – po raz pierwszy w 1965 r.), przy okazji fotografując tłum dla potrzeb raportu z akcji.

1 XII 1962 r. papież Jan XXIII (nazywany „Janem Uśmiechniętym” lub „Janem Pokornym”, obecnie błogosławiony) nadał kościołowi piekarskiemu tytuł Bazyliki Mniejszej.

Ważnym momentem próby w stosunkach Państwo – Kościół stały się obchody milenijne Tysiąclecia chrześcijaństwa w Polsce i istnienia państwa polskiego. 13 VI 1965 r. prymas Tysiąclecia Stefan kardynał Wyszyński dokonał rekoronacji cudownego obrazy Matki Boskiej Piekarskiej (poprzednie korony ukradziono w dniu 8 XII 1940 r.). 22 V 1966 r. odbyły się tu kościelne obchody milenijne chrztu Polski, które połączono z doroczną pielgrzymką męską. Kiedy doszło do obchodów milenijnych w Piekarach Śląskich, władze komunistyczne robiły wszystko, aby jak najbardziej ograniczyć liczbę uczestników. Masowy udział wiernych byłby dla komunistów spektakularną klęską. Dlatego też w Chorzowie i w Rybniku przygotowano atrakcyjne rozgrywki sportowe, program telewizyjny był naszpikowany ciekawymi filmami (których deficyt w czasach PRL-u jeszcze dobrze pamiętamy), a w dzień obchodów na drogach prowadzących do miasta ustawiono blokady i pod przeróżnymi pretekstami nie wpuszczano do miasta ludzi korzystających z samochodów czy furmanek. Ale fali pielgrzymów nie można było zatrzymać. Wszystkich witał w Piekarach biskup Herbert Bednorz. Ludzie przyszli pomimo wprowadzenia zakazu pieszych pielgrzymek. W tłumie uwijali się jednak tajniacy, którzy robili zdjęcia. Na ich podstawie wiele osób szantażowano później w pracy. Tak czy inaczej, władze przyznały później, iż obchody milenijne, które miały miejsce w Piekarach, były spektakularnym sukcesem Kościoła.

Kiedy papież Jan Paweł II podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski w 1979 r. był na Jasnej Górze, wręczył paschał i stułę papieską przybyłym z Piekar Śląskim pielgrzymom (obecnie znajdują się one w zbiorach Bazyliki). Kiedy w 1983 r. był w Polsce po raz drugi i odprawiał nabożeństwo na lotnisku w Katowicach-Muchowcu, przekazał kolejny dar – wykonany ze złota różaniec. Nadał też Matce Boskiej Piekarskiej tytuł Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej.

W 1985 r. biskup katowicki Herbert Bednorz po raz drugi dokonał rekoronacji cudownego obrazu (projektantem w sumie już trzecich koron był malarz Roman Nyga, a wykonał je brat Marian Jastrzębski).

Od 1992 r., w przeddzień stanowej pielgrzymki mężczyzn do Matki Boskiej Piekarskiej, organizowane są sympozja naukowe, poświęcone kulturowym i społecznym problemom Górnego Śląska, w aspekcie katolickiej nauki społecznej. Są okazją do ciekawych przemyśleń nad społeczną nauką Kościoła Katolickiego.

Nie należy zapominać, iż z Piekarami Śląskimi bardzo silnie związany był kardynał Karol Wojtyła, któremu – już jako Ojcu Świętemu – nadano w 1994 r. tytuł Honorowego Obywatela Miasta. U podnóża kalwaryjskiego wzgórza stoi obecnie pomnik tego wielkiego Polaka.

Papież Benedykt XVI podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski w maju 2006, lecąc z Częstochowy do Krakowa, w pewnym sensie odwiedził również Piekary. Śmigłowiec z Ojcem Świętym na pokładzie wykonał nad Piekarami Śląskimi rundę honorową.

Coroczne pielgrzymki mężczyzn, kobiet i młodzieży przyciągają dziesiątki tysięcy wiernych, którzy właśnie tu szukają duchowej odnowy i siły do walki z życiowymi przeciwnościami. Czasami maszerują dziesiątki kilometrów, ale robią to z ochotą i ze śpiewem na ustach. A Piekary Śląskie witają ich otwartymi drzwiami piekarskiej Bazyliki, spokojną zadumą Rajskiego Placu i urokiem kalwaryjskiego wzgórza. Pielgrzymom pozostaje jedynie pochylić w szacunku głowy i klęknąć przed Piekarską Madonną.

W niniejszym artykule wykorzystano materiały z opracowania „Piekary Śląskie i okolice – przewodnik historyczno krajoznawczy”, aut. Dariusz Gacek i Dariusz Pietrucha, Piekary Śląskie ‘2007.

Ostatnio zmieniany środa, 26 Kwiecień 2017 16:25